Zarobki prezydenta Polski przed wojną. 100 razy więcej niż nauczyciel

II Rzeczpospolita była państwem kontrastów. Z jednej strony bieda, z drugiej wystawne życie elit. Do grupy najlepiej zarabiających obywateli przedwojennej Polski z pewnością należał prezydent.

Tomasz Horsztyński
14.05.2026, 03:173 min czytania
Prezydent Ignacy Mościcki w Cadillacu, Spała, 1934 r.

Prezydent Ignacy Mościcki w Cadillacu, Spała, 1934 r./ Foto: Polskie Radio

Omówienie

  • Józef Piłsudski stał na stanowisku, że godne reprezentowanie narodu przez prezydenta musi kosztować.

  • Ignacy Mościcki zarabiał dużo więcej niż jego poprzednik Stanisław Wojciechowski, ale tuż przed wojną jego uposażenie zostało zmniejszone.

  • W szczytowym momencie na miesięczną pensję głowy państwa robotnik fizyczny musiałby pracować ponad 17 lat.

W grudniu 1922 roku, na chwilę przed wyborem pierwszego prezydenta niepodległej Polski, Józef Piłsudski wygłosił przemówienie przed Radą Ministrów. Naczelnik Państwa, oświadczył, że nie zamierza kandydować na urząd prezydencki, którego kompetencje mają być mocno ograniczone. Zaznaczył jednak, że prezydent powinien godnie reprezentować swój naród, a to musi kosztować. Sam jako głowa państwa dysponował dotychczas niewielkim budżetem, nad czym bardzo ubolewał. 

Apelował więc, aby na urząd prezydencki nie szczędzić pieniędzy, inaczej "reprezentuje się chyba nędzę, jak to było moim udziałem". Cóż, polscy politycy wzięli sobie te słowa do serca. 

Monstrualne sumy

Prezydenci II RP nędzy bynajmniej nie reprezentowali. Na utrzymanie głowy państwa składało się nie tylko uposażenie, lecz także m.in. wydatki na kancelarię cywilną i wojskową, podróże i rezydencje.

I tak w 1925 roku na utrzymanie Stanisława Wojciechowskiego, drugiego prezydenta międzywojnia (pierwszy, Gabriel Narutowicz, został zamordowany w grudniu 1922 roku tydzień po wyborze), budżet państwowy przewidywał ponad 2 mln złotych. Przy tym uposażenie stanowiło 120 tys. złotych rocznie, czyli 10 tys. zł miesięcznie. Choć dla przeciętnego mieszkańca Polski były to pieniądze astronomiczne, Wojciechowskiego, w porównaniu z jego następcą, można było uznać za bardzo skromnego urzędnika.

Po przewrocie majowym dokonanym przez obóz Piłsudskiego w 1926 roku, prezydentem został Ignacy Mościcki i urząd ten pełnił do 1939 roku. Budżet na rok 1927/1928 (wyliczany na okres od 1 kwietnia do 31 marca następnego roku) przewidywał już 2,5 mln zł wydatków na prezydenta, w tym 180 tys. zł uposażenia, czyli 15 tys. zł miesięcznie.

Niedługo później, w dobie wybuchu wielkiego kryzysu gospodarczego, wydatki na urząd prezydenta Polski znacząco wzrosły. W budżecie na rok 1929/1930 utrzymanie prezydenta kosztowało podatników 3,8 mln zł (uposażenie wynosiło 240 tys. zł), by w roku następnym wzrosnąć aż do 4,5 mln zł, przy uposażeniu w wysokości 300 tys. zł. Mościcki otrzymywał więc 25 tys. zł miesięcznie.

W kolejnym roku koszty utrzymania spadły o milion zł, ale astronomiczne zarobki prezydenta nie uległy zmianie. To nastąpiło kilka lat później. W połowie lat 30. Ignacy Mościcki otrzymywał 255 tys. zł rocznie, a od 1937 roku do końca swojej prezydentury 195 tys., czyli ponad 16 tys. na miesiąc. Do wybuchu II wojny światowej utrzymanie urzędu prezydenta kosztowało obywateli ponad 3 mln zł rocznie. 

Równowartość 200 pensji

Pieniądze te nawet dzisiaj mogą robić wrażenie. Wówczas jednak ich wartość była o wiele większa. Bez wątpienia prezydent II RP należał do ścisłego grona najzamożniejszych ludzi państwa. 

W połowie lat 30. Ignacy Mościcki zarabiał ponad 21 tys. zł miesięcznie. Robotnik na taką kwotę musiałby pracować… ponad 17 lat! Pensja pracownika fizycznego wynosiła wówczas (w zależności od regionu) mniej więcej 100 zł miesięcznie. Przedszkolanka zarabiała ok. 130 zł, posterunkowy i podporucznik ok. 200 zł, podobnie wykwalifikowany nauczyciel szkoły średniej. Prezydent zarabiał więc ponad 100 razy więcej niż nauczyciel i ponad 200 razy więcej niż robotnik! 

Dla porównania, dziś prezydent Polski również zarabia niemało. Szacuje się, że kwota ta wynosi ponad 25 tys. zł brutto miesięcznie. Tylko że płaca minimalna wynosi w 2026 roku 4,8 tys. zł brutto, a średnia pensja 9 tys. brutto. To jeszcze bardziej uwidacznia fakt, jak ogromna dysproporcja istniała w tej kwestii przed wojną.

Źródło: PolskieRadio24.pl

Tomasz Horsztyński jest redaktorem serwisu poświęconego tematyce historycznej. Z Polskim Radiem związany od 4 lat. Na portalu PolskieRadio24.pl przygotowuje materiały popularnonaukowe dotyczące przeszłości, ze szczególnym uwzględnieniem okresu Rzeczypospolitej szlacheckiej. Opracowuje i publikuje nagrania z Archiwum Polskiego Radia.