Polska jak Hiszpania. Nadchodzące lato nie zapowiada się przeciętnie

Głównym rozgrywającym w pogodzie ma być tego lata fala Kelvina. To ona napędza zjawisko El Nino. Co to oznacza?

Izabella Mazurek (opracowanie)
20.05.2026, 11:143 min czytania
Fala upałów

Fala upałów/ Foto: TVN24

Omówienie

  • Prąd strumieniowy może zostać zablokowany, co poskutkuje długotrwałymi okresami jednego typu pogody.

  • W Polsce może być jak w Hiszpanii, ale przedtem do gry wejdą niże genueńskie, które potrafią zrzucić dużą ilość wody.

  • Brytyjska służba Met Office zakłada, że taka sytuacja może wybić globalne wartości temperatury na rekordowe poziomy.

Opublikowane zaledwie kilka dni temu przez Amerykańskie Towarzystwo Meteorologiczne opracowanie, dotyczące wzmocnionej kontroli oscylacji południowej ENSO nad globalnymi anomaliami klimatycznymi w cieplejszym świecie, wykazuje, że wpływ El Nino na klimat w XXI wieku będzie znacznie większy w porównaniu z XX wiekiem. To, co rozegra się tysiące kilometrów od Polski, może przynieść nam zarówno lato marzeń, jak i przenieść nas do piekła. W prognozach widać i słońce, i deszcz. A wszystko to w nierozsądnych dawkach.

Główny rozgrywający i efekt motyla

Pacyfikiem przemieszcza się właśnie fala Kelvina, podwodny puls ciepła o rekordowej skali, o którym więcej piszę niżej. Globalne modele pogodowe zaczynają traktować tę falę jak głównego rozgrywającego pogodę w najbliższych miesiącach. Wychodząc na powierzchnię w nadchodzącym czasie, uruchomić może ona globalne sprzężenia w atmosferze i wepchnąć nad Europę układy wysokiego ciśnienia, budujące kopuły ciepła, które mogą utrzymywać się przez wiele tygodni. W Polsce musimy liczyć się zarówno z silną dodatnią anomalią temperatury, jak i ujemną anomalią opadów. Rzecz w tak zwanych telekoneksjach, a więc w efekcie motyla.

Atmosfera Ziemi to gigantyczny system naczyń połączonych, w którym pogoda wykuwana jest w strefie okołorównikowej Pacyfiku. Z umiarkowanymi szerokościami geograficznymi łączy ją atmosferyczny pas transmisyjny w postaci prądów strumieniowych. Wpływają one na kształt i zasięg fal planetarnych, rozciągniętych na tysiące kilometrów i opasających całą planetę. Gdy odkryto, że wielkie ciepło rozlewa się po Oceanie Spokojnym, prawdopodobne stało się to, że w jakiś sposób zaburzy ono globalne pole ciśnienia i znajdzie odbicie we wzroście temperatury oraz silniejszym meandrowaniu prądu strumieniowego. Jego ugięcia zmienią trasę mas powietrza w odległych od Pacyfiku miejscach Ziemi i odchylą warunki pogodowe od norm.

Letnia wspinaczka temperatury. Co z opadami?

Obecnie jedno z ramion prądu strumieniowego przebiega na zachód i południe od Polski, zamykając nasz region Europy w zatoce chłodu i napędzając cyklony szerokości umiarkowanych, dzięki którym nareszcie spadł deszcz. Sytuacja wkrótce się zmieni, bo ramię prądu przemieścić się ma na północ, umieszczając Polskę w klinie ciepła. Pas bardzo silnego wiatru na wysokości około 9-11 kilometrów, lokując się nad Morzem Norweskim i Skandynawią, pozwoli na wzrost temperatury powietrza w Polsce do 24 stopni Celsjusza na wschodzie, 26 st. C w centrum i 28 st. C na zachodzie w nadchodzący weekend. Takie wartości ostatni raz notowaliśmy podczas majówki.

Plaża w letnich temperaturach

Plaża w letnich temperaturach/ Foto: Reuters

Źródło: TVN24 Meteo

Izabella Mazurek jest redaktorką i wydawczynią działu historia w portalu PolskieRadio24.pl