PREMIUM

Kultowy domek letniskowy Brda. Żywa legenda PRL-owskich wczasów

Drewniane domki Brda były w PRL - a także później - symbolem wakacji na łonie natury i weekendowego wypoczynku. Do dziś wielu Polaków wspomina je z sentymentem, a niektórzy nadal z nich korzystają.

Jan Kowalski
11.05.2026, 19:054 min czytania
Pokazowy model domku Brda według fotografii z 1980 roku

Pokazowy model domku Brda według fotografii z 1980 roku/ Foto: Polskie Radio/grafika na podstawie zasobów domeny publicznej (NAC)

Omówienie

  • Popularność domków w kształcie litery A to zasługa architektów z USA, którzy w połowie XX wieku poszukiwali modernistycznej formy łączącej prostotę z nowoczesnością. Stamtąd idea tego typu budynków trafiła do Europy, w tym także do PRL-u.

  • Polskie domki letniskowe Brda otrzymały swoją nazwę od rzeki przepływającej przez Bydgoszcz, bo to właśnie w tym mieście zaprojektowano te budowle, a następnie zaczęto je produkować w Zakładach Stolarki Budowlanej.

  • Dla milionów wczasowiczów w okresie PRL domki Brda stały się nieodłącznym elementem wakacji, a dziś wiążą się z najlepszymi wspomnieniami młodości i dzieciństwa. I choć nie są już tak popularne, jak kiedyś, to domki tego typu wciąż można wynająć lub kupić.

Modne chatki z Ameryki

Budynki w kształcie litery A są znane od tysiącleci, ale dopiero w drugiej połowie XX wieku stały się naprawdę popularne za sprawą amerykańskich architektów, którzy w tego typu obiektach widzieli idealne połączenie prostoty z nowoczesnością. Zaczęło się jeszcze w 1934 roku, gdy Rudolf Schindler zaprojektował letni dom w takiej formie w Kalifornii.

Na prawdziwą sławę trójkątne chatki musiały jednak poczekać do 1957 roku. To wówczas zdjęcie wymyślonego przez architekta Andrew Gellera budynku na Long Island trafiło na okładkę "The New York Times". Domek w kształcie litery A od razu skradł serca wielu ludzi - najpierw w Ameryce, potem na całym świecie.

Europejczycy spragnieni modernizmu szybko podchwycili pomysł zza oceanu. Niedługo potem, gdy Polska Ludowa w epoce Gierka częściowo otworzyła się na Zachód, idea takich chatek znalazła podatny grunt w kraju nad Wisłą.


Bydgoszcz ratuje wczasy

Lata 70. były apogeum wczasowych wyjazdów w epoce PRL. Wielomilionowe rzesze ruszyły w góry, niziny, nad morze i nad jeziora. Dodatkowo od 1973 roku zaczęto stopniowo wprowadzać dla pracowników coraz więcej wolnych sobót.

Gwałtownie wzrosło zapotrzebowanie na tanie i łatwe w budowie domy letniskowe. Z pomocą państwu przyszli architektów z Biura Projektowo-Badawczego Budownictwa Ogólnego "Miastoprojekt" w Bydgoszczy.

Tam właśnie narodził się pomysł drewnianej chatki w kształcie litery A. Produkcją budynków zajęły się bydgoskie Zakłady Stolarki Budowlanej. A ponieważ przez Bydgoszcz przepływa Brda (która w tym mieście wpada do Wisły), podjęto decyzję, że domek letniskowy zostanie nazwany na cześć tej rzeki.

Jak zbudowany jest domek letniskowy Brda?

Brda to typowa realizacja budownictwa drewnianego szkieletowego, określanego też czasem mianem "skandynawskiego" czy "nordyckiego". Konstrukcją nośną budynku jest lekki drewniany szkielet w kształcie dwuspadowego namiotu (o kącie nachylenia 60 stopni). Dom stawia się na betonowych fundamentach tylko odrobinę wystających ponad poziom gruntu, co sprawia, że dach Brdy sięga niemal ziemi.

Produkowane w Bydgoszczy chatki miały z reguły powierzchnię 40-50 metrów kwadratowych i dwie kondygnacje. Na parterze był jeden pokój (salon), kuchnia i łazienka, na piętrze dwa pokoiki. Łączyły je strome i wąskie jak drabina schody.

Duże okna znajdowały się na frontowej i tylnej ścianie budynku, połacie dachowe nie miały otworów. Przed wejściem był niewielki niezadaszony taras wraz z kilkoma stopniami sięgającymi gruntu. Tyle wystarczyło, by stworzyć jedną z najżywotniejszych legend wczasów w PRL-u.

Kultowy domek epoki Gierka (i nie tylko)

Mitologię Brdy pisano przez całe lata 70., przynajmniej do czasu, gdy kryzys gospodarczy u schyłku dekady Edwarda Gierka znacząco ograniczył letnie wyjazdy w PRL. A właśnie lato zawsze kojarzyło się z trójkątnymi chatkami. Powód był błahy - domki były nieocieplane i nadawały się do mieszkania wyłącznie w ciepłych miesiącach.

Ta okoliczność tylko wzmocniła legendę Brdy, która przetrwała PRL i miała się świetnie zarówno u zarania III RP, jak i w XXI wieku. Ponieważ domki masowo wynajmowano w lipcu i sierpniu, dla wielu ówczesnych dzieci stały się one synonimem wakacyjnych wyjazdów.

Pokolenia współczesnych 40- i 50-latków darzą Brdę ogromnym sentymentem, a niektórzy z nich jeszcze dziś zabierają swoje rodziny na urlopy w trójkątnych domkach. Zresztą wiele firm specjalizujących się w drewnianym budownictwie oferuje dziś unowocześnione (i całoroczne) wersje budynków typu Brda. Znajdziemy też takie, które zajmują się renowacją i ulepszaniem oryginalnych domków z PRL-u.

Drewniany przedmiot pożądania

Nabywanie chatek przez klientów indywidualnych nie jest niczym nowym. Już w latach 70. i 80. zamożniejsi obywatele kupowali je jako tzw. dacze i stawiali na prywatnych działkach za miastem.

Część z nich była w 1981 roku przedmiotem zainteresowania kontrolerów z NIK, którzy podejrzewali kupców o nieuczciwość finansową. Donosił o tym m.in. "Tygodnik Płocki". Z depeszy na ten temat można dowiedzieć się, że Brda kosztowała wtedy około 160 tysięcy złotych (średnia pensja w 1981 roku wynosiła 7689 złotych miesięcznie).

Z artykułu wynika, że większość zarzutów wobec właścicieli daczy okazała się bezpodstawna. Biorąc pod uwagę, że NIK wiele postępowań wszczął na skutek donosów, można zaryzykować stwierdzenie, że ten, kogo było stać na chatkę, był obiektem zawiści sąsiadów. Oni na pewno też chcieliby taki domek u siebie. I to chyba najlepsza reklama Brdy.

Źródło: Polskie Radio

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Cras elit magna, hendrerit quis viverra non, pharetra egestas sapien. Sed posuere, ex vel luctus posuere, turpis orci venenatis tellus, nec ultrices dui mi elementum lorem. Ut dignissim turpis lorem, et ornare lacus commodo vitae. Vivamus posuere tincidunt ipsum. Phasellus vitae velit mauris. Curabitur scelerisque elit sed dolor suscipit, ut sagittis ligula efficitur. Nunc sagittis velit vel risus ullamcorper, in pellentesque enim eleifend.