PREMIUM

Ile zarabiano w milicji w PRL? Czasem liczyły się nie tylko pieniądze

Wysokość pensji funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej zmieniała się w zależności od sytuacji gospodarczej w PRL. Nawet jednak w najgorszych latach nie brakowało Polaków chętnych do służby w MO.

Michał Czyżewski
21.05.2026, 01:397 min czytania
Po lewej: milicjanci biją bezbronnego człowieka 1 maja 1984 r. Po prawej: milicjantka na posterunku w Warszawie w 1977 r.

Po lewej: milicjanci biją bezbronnego człowieka 1 maja 1984 r. Po prawej: milicjantka na posterunku w Warszawie w 1977 r./ Foto: Polskie Radio

Omówienie

  • Milicjanci jako jedni z odpowiedzialnych za represje i zbrodnie reżimu komunistycznego nie cieszyli się sympatią społeczeństwa PRL. Wbrew pozorom jednak bycie na usługach władzy nie zawsze wiązało się z nadzwyczaj wysokimi zarobkami.

  • W pierwszych latach po wojnie pensje milicjantów, podobnie jak innych obywateli, tylko częściowo były w formie gotówki. Do lat 70. XX wieku funkcjonariusze otrzymywali średnią krajową, później postępujący kryzys negatywnie odbił się na ich zarobkach.

  • Trzeba przy tym pamiętać, że milicjanci oprócz zasadniczego uposażenia mogli liczyć na szereg dodatków, świadczeń socjalnych i przywilejów, takich jak zwolnienie z podatku dochodowego. Ich pensje rosły wraz z kolejnym stopniem i funkcją w milicyjnej hierarchii.

"Jedzenie i spanie"

Milicja Obywatelska została powołana do istnienia w drugiej połowie 1944 roku. "Początki były ciężkie" – wspominał rok później gen. Franciszek Jóźwiak (1895-1966), pierwszy komendant główny Milicji Obywatelskiej (w latach 1944–1949). – "Nie było mundurów, nie było butów, nie było często co do ust włożyć, nie było pieniędzy. Były momenty, kiedy wydawało się, że niemożliwością jest stworzenie w tak ciężkich warunkach nowego aparatu bezpieczeństwa".

Wątek powojennej biedy i niedoborów pojawia się w opowieściach wielu funkcjonariuszy nie tylko MO, lecz także UB. Jednocześnie w tych narracjach tworzonych na potrzeby propagandy ludzie związani z bezpieką podkreślali, że byli idealistami, dla których służba "państwu ludowemu" znaczyła więcej niż pieniądze ("nikt nie wspominał o płacy").

Gen. Jóźwiak skwitował to tak: "ci bojownicy z mroków konspiracji, którzy tworzyli trzon Milicji Obywatelskiej, pokazali, że tak, jak umieli się bić i umierać za Ojczyznę, tak potrafią dla niej żyć i pracować. Jak spod ziemi powstawał gmach Milicji Obywatelskiej".

Leokadia Krajewska, zwana "Lodzią Milicjantką", kieruje ruchem ulicznym na jednym ze skrzyżowań w Warszawie w 1948 roku

Leokadia Krajewska, zwana "Lodzią Milicjantką", kieruje ruchem ulicznym na jednym ze skrzyżowań w Warszawie w 1948 roku/ Foto: Polskie Radio

Z pewnością część osób angażujących się w pracę aparatu bezpieczeństwa robiła to z pobudek, które uważała za szlachetne, ale naprawdę nikt nie pracował za darmo. Choć istotnie w pierwszych miesiącach uposażenie funkcjonariuszy nie miało formy pieniężnej, kuszono ich innymi dobrami. "Najważniejsze dla mnie było to, że zapewniano jedzenie i spanie" – wspominał po latach jeden z ubeków.

Warto przy tym zwrócić uwagę, że pracownicy UB, choć wówczas wspólnie z MO podlegali pod Ministerstwo Bezpieczeństwa Wewnętrznego, mogli liczyć na nieco lepsze traktowanie niż milicjanci. W pracy na temat funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej dr Justyna Dudek zwraca uwagę, że ubecy uważali się za elitę aparatu bezpieczeństwa, "a przejście do służby w Milicji Obywatelskiej uważali za degradację".

Nie było mundurów, nie było butów, nie było często co do ust włożyć, nie było pieniędzy. Były momenty, kiedy wydawało się, że niemożliwością jest stworzenie w tak ciężkich warunkach nowego aparatu bezpieczeństwa

Franciszek Jóźwiak, komendant główny Milicji Obywatelskiej w latach

"Ciężka jest służba"

Po owym pierwszym "bezpłatnym okresie" pensje zaczynały powoli rosnąć, choć początkowo wciąż uposażenie gotówkowe uzupełniano w naturze i w przydziałach kartkowych. Jeśli jednak wierzyć rocznicowej broszurze "Dwa lata na posterunku", z tymi ostatnimi bywało krucho: "Ciężka jest służba. 12, 16 godzin pracy dziennej, trudne warunki mieszkaniowe, 2600 złotych miesięcznego uposażenia, bez dodatkowych deputatów czy specjalnych przydziałów".

Autorzy tego wzruszającego opisu zapomnieli dodać, że milicjanci, podobnie jak strażnicy więzienni i ubecy, byli wtedy (do 1949 roku) zwolnieni z podatku dochodowego (choć potrącano im z pensji inne daniny, m.in. na rzecz odbudowy kraju po wojnie), a do tego mieli do dyspozycji szeroki wachlarz świadczeń socjalnych.

Czytając takie publikacje, należy pamiętać, że ze względów propagandowych w dobrym tonie było umniejszanie korzyści finansowych z pracy w MO. Według broszurki "nie dla świetnego losu wstępują młodzi chłopcy (...) do milicyjnych szeregów, nie dla błyskawicznej kariery. Pcha ich pęd, mus, (...), miłość Ojczyzny, umiłowanie wolności".

PRL-owska propaganda: Milicja Obywatelska podczas służby na Wiśle w Warszawie w latach 40. XX wieku

PRL-owska propaganda: Milicja Obywatelska podczas służby na Wiśle w Warszawie w latach 40. XX wieku/ Foto: Polskie Radio

Na pewno jednak kwota 2600 złotych była niewielka, szczególnie w obliczu szybko postępującej inflacji. Według zachowanych dokumentów we wrześniu 1946 roku najniższą kwotą zaszeregowania płac w UB było 2700 złotych. Taką pensję wydawano m.in. kucharkom, pomocom biurowym, telefonistkom, kurierom i gońcom.

Przeciętny zarobek w Polsce wynosił wówczas 3118 złotych (w czerwcu 1946 roku). Mniej więcej w tym samym czasie koszt miesięcznego wyżywienia jednej osoby oscylował wokół 2000 złotych. Łatwo policzyć, że milicjantom się nie przelewało. Dr Justyna Dudek zauważa, że nawet w UB płace początkowo "nie pozwalały na utrzymanie rodziny" i że "z tego powodu część funkcjonariuszy zwalniała się ze służby".

Z danych statystycznych wynika, że w połowie lat 50. zarobki milicjantów znacząco przewyższały już średnią krajową. W 1955 roku płacono im 1280 złotych, a w 1956 - 1352 złotych.

Wzloty i upadki milicyjnych pensji

Zarówno jednak w UB, jak i w MO wynagrodzenia były wyższe od tych, które oferowało wojsko, w związku z czym w 1947 roku część żołnierzy rozważała zmianę pracy i wstąpienie do służb bezpieczeństwa (wojskowi byli zresztą rdzeniem Milicji Obywatelskiej już od 1944 roku). Tych, którzy mieli na utrzymaniu żonę i dzieci, kusiły także dodatki rodzinne. Nie bez znaczenia były wypłacane odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu lub śmierć podczas pełnienia służby.

Zarobki milicjantów rosły z każdym rokiem - głównie jednak wymuszone było to inflacją. W styczniu 1950 roku mediana płac w komendzie powiatowej MO w Sandomierzu wynosiła nieco ponad 18 tysięcy złotych brutto.

Po reformie walutowej z 1950 roku pensje zaczęto znów liczyć w setkach złotych, ale inflacja nie wyhamowała, w związku z czym konieczne były kolejne podwyżki płac. W 1950 roku przeciętne wynagrodzenie w PRL wynosiło 567 złotych brutto, a w 1955 i 1956 odpowiednio 1071 i 1183 złotych.

Milicjanci zabezpieczający teren lądowiska papieskiego śmigłowca podczas pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w 1987 roku

Milicjanci zabezpieczający teren lądowiska papieskiego śmigłowca podczas pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w 1987 roku/ Foto: Polskie Radio

Z danych statystycznych wynika, że w połowie lat 50. zarobki milicjantów znacząco przewyższały już średnią krajową. W 1955 roku płacono im 1280 złotych, a w 1956 - 1352 złotych. W ciągu kolejnej dekady poziomy te zrównały się, przy czym trzeba podkreślić, że w 1959 roku przywrócono zwolnienie funkcjonariuszy od podatku.

W 1967 roku, gdy średnie wynagrodzenie Polaków wynosiło 2016 złotych, tylko zwykli milicjanci (w stopniu sierżanta) zarabiali poniżej tej kwoty. Posterunkowy miał pensję 2105 złotych, a dzielnicowy 2180 złotych.

Później sytuacja funkcjonariuszy i funkcjonariuszek MO zaczęła się pogarszać. W 1975 roku przy średniej krajowej 3913 złotych milicjant zarabiał 2600 złotych, posterunkowy 2750, a dzielnicowy 2880. Kwoty oscylujące wokół 4 tysięcy złotych zarabiał dopiero zastępca komendanta powiatowego (w stopniu majora).

Uchwalona w 1983 roku nowelizacja ustawy o służbie funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej zawiera punkt: "uposażenie funkcjonariuszy wzrasta w stopniu nie mniejszym niż przeciętne wynagrodzenie pracowników w przemyśle uspołecznionym".

Ostatnia dekada Milicji Obywatelskiej

Niektórym milicjantom zaczęło ciążyć nie tylko mikre uposażenie, lecz także negatywny społeczny wizerunek MO, która poza zwykłymi obowiązkami dotyczącymi bezpieczeństwa publicznego i zwalczania przestępczości, była przez władze PRL wykorzystywana do brutalnego tłumienia protestów.

Argumenty te wyartykułowano najsilniej w 1981 roku, gdy na fali karnawału Solidarności w wielu jednostkach milicji (16 procent w całym kraju) powstały oddziały Związku Zawodowego Funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej.

Ten krótkotrwały projekt przerwany został jednak wybuchem stanu wojennego. Wielu milicjantów zaangażowanych w działalność ZZ FMO wyrzucono z pracy; po 13 grudnia internowano 25 osób i aresztowano 3. Po chwilowym zbliżeniu z Solidarnością nic nie zostało. Podczas stanu wojennego milicja tylko bardziej zasłużyła na nienawiść Polaków niechętnych reżimowi.

Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej pacyfikują strajk w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej w 1981 roku.

Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej pacyfikują strajk w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej w 1981 roku./ Foto: Polskie Radio

Lata 80. były okresem kolejnej inflacji, która u schyłku PRL przerodziła się w hiperinflację. W 1980 roku przeciętne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 6040 złotych, w 1985 roku 20 005 złotych, w 1989 - 206 758 złotych, a w 1990 już 1 029 637 złotych. Uchwalona w 1983 roku nowelizacja ustawy o służbie funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej zawiera punkt:

"uposażenie funkcjonariuszy wzrasta w stopniu nie mniejszym niż przeciętne wynagrodzenie pracowników w przemyśle uspołecznionym".

Średnia pensja milicjanta w tej dekadzie pokrywała się mniej więcej ze średnią krajową. Była to wciąż kwota nieopodatkowana. Milicjantom przysługiwały też różne dodatki (m.in. służbowy, rodzinny i za stopień milicyjny), nagrody roczne i jubileuszowe, zasiłki oraz oczywiście darmowy mundur.

Po upadku PRL Milicja Obywatelska funkcjonowała jeszcze kilka miesięcy. Rozwiązano ją 10 maja 1990 roku, a na jej miejsce powołano Policję (tym samym powrócono do przedwojennej nazwy tej formacji).

Wielu milicjantów zaangażowanych w działalność ZZ FMO wyrzucono z pracy, a po 13 grudnia internowano 25 osób i aresztowano 3. Po chwilowym zbliżeniu z Solidarnością nic nie zostało.

Milicjanci biją bezbronnego człowieka na Rynku Starego Miasta w Warszawie 1 maja 1984 roku

Milicjanci biją bezbronnego człowieka na Rynku Starego Miasta w Warszawie 1 maja 1984 roku/ Foto: Polskie Radio

Ile dziś zarabiają policjantki i policjanci?

Współcześnie uposażenie zasadnicze policjanta wynosi 6498-7210 złotych brutto (kursant) oraz 6966-8178 złotych brutto (funkcjonariusz po ukończeniu szkolenia zawodowego podstawowego). Zarobki rosną z czasem. Doświadczony oficer z długim stażem może liczyć nawet na 11 tysięcy złotych brutto, a ponad 12 tysięcy zarobić mogą pracownicy służby kryminalnej.

Policjantom przysługują ponadto dodatki (m.in. funkcyjny, służbowy, za stopień, zwrot za dojazdy czy świadczenie mieszkaniowe w wysokości 900-1800 złotych), nagrody, trzynastki, a także - jednorazowo - czternastkę, czyli zasiłek na zagospodarowanie przy służbie stałej (gdy funkcjonariusz chce się przeprowadzić bliżej miejsca pracy).

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego przeciętne wynagrodzenie w Polsce w czwartym kwartale 2025 roku wyniosło 9197 złotych.

Źródło: PolskieRadio24.pl; "Dwa lata na posterunku. 1944 - 7.X - 1946", Warszawa 1946 (Wydawnictwo Zarządu Polityczno-Wychowawczego Milicji Obywatelskiej R. P. Wydział Propagandy); Justyna Dudek, "Funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej i aparatu bezpieczeństwa publicznego w latach 1944–1956 w świetle opracowań własnych - portret zbiorowy w perspektywie porównawczej", w: "Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska", vol. LXXVIII/2023, Lublin; Justyna Dudek, "Uposażenia funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa w latach 1944–1956 – wybrane zagadnienia i problemy", w: "Aparat Represji w Polsce Ludowej 1944-1989", nr 22/2024, Warszawa; Adam Jurkowski, "Milicja obywatelska w powiecie lęborskim w latach 1945–1975", w: "Scripta Historica", nr 30/2024, Słupsk; archiwalne dokumenty państwowe z zasobów Internetowego Systemu Aktów Prawnych (https://isap.sejm.gov.pl/)

Michał Czyżewski jest redaktorem serwisu poświęconego tematyce historycznej. W mediach internetowych pracuje od ponad 12 lat. Na portalu przygotowuje materiały popularnonaukowe dotyczące dziejów Polski i świata, historii literatury, sztuki i nauki, a także poruszające tematy astronomii, eksploracji kosmosu, medycyny i świata zwierząt. Opracowuje i publikuje nagrania z Archiwum Polskiego Radia.