Czy Adam i Ewa mogli zjeść banana? Zakazany owoc z Biblii to nie tylko jabłko
Biblia nie precyzuje, co rosło na drzewie poznania dobra i zła. Ale niektórzy nie mogli się z tym pogodzić i wciąż wymyślali, co zjedli Adam i Ewa. Czy było to jabłko, figa, banan, a może... grzyby?
Przetworzony fragment obrazu Lucasa Cranacha Młodszego przedstawiającego Adama i Ewę kuszonych przez węża/ Foto: Polskie Radio
Omówienie
W chrześcijaństwie, judaizmie oraz islamie zakazany owoc jest symbolem pierwszego grzechu ludzi, którzy łamią prawo ustanowione przez Boga. Teksty religijne nie mówią jednak, czym konkretnie był ten owoc.
W średniowieczu w kulturze zachodniego chrześcijaństwa narodziła się tradycja, że na drzewie poznania dobra i zła rosły jabłka. Ten właśnie owoc pojawia się od tego czasu na licznych obrazach religijnych.
Badacze Biblii z innych regionów świata snuli odmienne teorie. Ich zdaniem zakazanym owocem mogła być m.in. figa, winogrono, granat, cytryna, gruszka, banan, pigwa, kokos morski, pszenica, a nawet grzyby.
Grzech przeciw szczęściu
W biblijnej opowieści o raju, w którym mieszkało dwoje pierwszych nieśmiertelnych ludzi - Adam i Ewa - warunkiem "pierwotnego stanu szczęścia" jest przestrzeganie jednego zakazu nałożonego przez Boga. W Księdze Rodzaju powtarza się go dwukrotnie (wszystkie cytaty podaję za Biblią Tysiąclecia):
"Pan Bóg dał człowiekowi taki rozkaz: «Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz»" (Rdz 2, 16-17).
"Niewiasta odpowiedziała wężowi: (...) «O owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli»" (Rdz 3, 3).
Zakaz zostaje złamany za namową Węża (czyli Szatana): "niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy. Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią: a on zjadł" (Rdz 3, 6).
Bóg szybko orientuje się, co zaszło, zaś Adam po krótkim przesłuchaniu obarcza winą Ewę: "Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem" (Rdz 3, 12). Za karę Stwórca degraduje parę do stanu zwykłych rozmnażających się śmiertelników i wygania ich z raju, a nieposłuszeństwo staje się grzechem pierworodnym dziedziczonym przez kolejne pokolenia.
Dla mitu o stworzeniu człowieka gatunek drzewa poznania dobra i zła nie ma znaczenia. Liczy się sam akt złamania boskiego zakazu i konsekwencji tego grzechu. Podobnie jest w Koranie, który pożyczył starotestamentową opowieść niemal w całości.
Bardzo złe jabłko
Polski przekład, jak większość innych w dziejach religii judeochrześcijańskich, podąża tu za oryginałem i nie określa, czym dokładnie był feralny owoc. W hebrajskim oryginale nazwany jest on פְּרִי (wym. "peri"), co po polsku znaczy po prostu "owoc".
Dla mitu o stworzeniu człowieka gatunek drzewa poznania dobra i zła nie ma znaczenia. Liczy się sam akt złamania boskiego zakazu i konsekwencji tego grzechu. Podobnie jest w Koranie, który pożyczył starotestamentową opowieść niemal w całości.
A jednak niemal każdy chrześcijanin, słysząc "zakazany owoc" od razu wyobrazi sobie Adama i Ewę pałaszujących jabłko. Nie jest to przypadek, bowiem od wielu wieków to właśnie jabłko jest - obok m.in. owocującego drzewa i węża wśród gałęzi - centralnym elementem ikonografii związanej z grzechem pierworodnym. Ale dlaczego malarze upodobali sobie ten właśnie owoc?
Jedna z teorii wiąże jabłkową tożsamość z Wulgatą, przekładem Biblii na łacinę dokonanym w IV i V wieku przez św. Hieronima. Łaciński tekst umożliwia bowiem grę słów związaną z wyrazami o takim samym zapisie, ale nieco innej wymowie: mālum (pol. "zło") oraz mâlum (pol. jabłko).
Niektórzy są zdania, że jabłko pojawiło się dopiero za sprawą francuskich malarzy w XII wieku. W ich języku słowo pomme oznaczające "jabłko" wywodzi się ze starofrancuskiego pom używanego na określenie owocu w ogóle, tak samo jak jego łaciński pierwowzór pōmum.
Przeklęty i pobożny banan
Oczywiście od początku było jasne, że jabłkowa tradycja nie ma żadnego oparcia w Piśmie Świętym, tym bardziej, że czasie redagowania Księgi Rodzaju jabłonie raczej nie rosły na Bliskim Wschodzie lub były tam mało powszechne. W związku z tym podejmowano kolejne próby identyfikacji owocu, który stał się zgubą pierwszych ludzi.
Badacze twierdzili, że Adam i Ewa mogli zjeść figę (bo wstydliwie okryli swą świeżo odkrytą nagość liśćmi figowymi) lub winogrona (bo z nich robi się wino, które upaja i prowadzi do grzechu). Na liście potencjalnych gatunków znalazły się także m.in. granat, cytryna, gruszka, pigwa, kokos morski, strąki chleba świętojańskiego, pszenica (też w tradycji islamskiej), a nawet grzyby.
Ich racja, że mauzę w talerzyki pokrajawszy, zaraz widzieć żyłki na kształt litery T, to jest na kształt krzyża. Aleć i w ogórkach naszych coś też podobnego widzieć każdy umie.
Jedną z najciekawszych interpretacji jest tradycja żywa od wieków m.in. we wspólnocie syryjskich chrześcijan, zrelacjonowana pod koniec XVI wieku zdumionym polskim czytelnikom przez nie mniej zdumionego Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła "Sierotkę".
W "Pamiętnikach z pielgrzymki do Ziemi Św." szlachcic opisuje "frukt", który "zda się jakoś naszym ogórkom podobny, tylko że dłuższy, grubszy, roście krzywo" i ma "smak własny urjantówek gruszek naszych". Tym "fruktem" jest banan, przez miejscowych zwany "mauza". W Syrii mówi się, że to właśnie on był prawdziwym owocem z drzewa poznania dobra i zła, a jabłko pojawiło się w zachodniej tradycji wskutek niezbyt umiejętnego tłumaczenia św. Hieronima.
"Sierotka" nie był jednak przekonany, że to banan został zakazany w raju. "Ich racja, że mauzę w talerzyki pokrajawszy, zaraz widzieć żyłki na kształt litery T, to jest na kształt krzyża" – pisze Radziwiłł. – "Aleć i w ogórkach naszych coś też podobnego widzieć każdy umie".
Trochę szkoda, że polscy katolicy nie podjęli tego tropu i nie ogłosili własnej teorii na temat rajskiego owocu. Wprawdzie ogórki nie rosną na drzewach, ale - jak już widzieliśmy - część interpretatorów nie była wcale przywiązana do kwestii tego, skąd Adam i Ewa zerwali owiane tajemnicą "peri".
Źródło: PolskieRadio24.pl
Michał Czyżewski jest redaktorem serwisu poświęconego tematyce historycznej. W mediach internetowych pracuje od ponad 12 lat. Na portalu przygotowuje materiały popularnonaukowe dotyczące dziejów Polski i świata, historii literatury, sztuki i nauki, a także poruszające tematy astronomii, eksploracji kosmosu, medycyny i świata zwierząt. Opracowuje i publikuje nagrania z Archiwum Polskiego Radia.